|
|
Blog > Komentarze do wpisu
ślimak na śmietnisku
jasno nieustannie. północ- jeszcze nie zaszło, dwie godziny później już zaczyna się powoli czołgać w stronę zenitu. druga w nocy, ryzyko skręcenia karku na dachu gdzieś na Kannelmaki, piękny widok na las, skałę, blok, las, śmieciowisko, las i poświatę. hen. czyli tam gdzie nas nie ma. śmietnisko pod samotną gwiazdą. więcej fiński harmonogram nie przewiduje. a tam gdzie mnie nie ma mój rodziciel hoduje skorupy. tak, skorupy, muszle, jeśli chcielibyśmy uściślić, a właściwie to muszelki. po winniczkach i z żalu za córą utraconą te muszle chyba. syndrom gniazda pustego zastępuje alegoriami w postaci opuszczonych skorup. dla niewtajemniczonych- ojciec mój od zawsze grzeszył oryginalnością, niektóre jego hobby, a właściwie miłości są stałe, niektóre zmienne. winniczki przyszły na fali. mama ma nadzieję, że również na fali odejdą, a ja mam nadzieję, że je kiedyś odziedziczę. setki pustych ślimaczych schronisk po bolesnej ewakuacji. ostatnia notka helsińska, potem Kraków, Paryż i rzeczywistość, której, póki co, udaje się dać po głowie, by nie skrzeczała. a i tak gdzieś brzęczy jak natrętna mucha. muszysko. wredne, tłuste i do natychmiastowej eksterminacji. brakuje mi tej jasności i chłodu. w opakowaniu zastępczym na ziemi ojczystej dostałam duszne ciemności. spać nie ma komu i spać się nie chce. siły zbieram.
czwartek, 31 maja 2007, afikcja
|