Blog > Komentarze do wpisu
ciało to święto ruchome

umysł za ciałem nie nadąża. ciało raz wparwione w ruch, wprawia się weń nadal. dalej i dalej. przedwczoraj jeszcze zatoka fińska, jasność przeogromna i chłód przejrzysty, wczoraj Boulevard de la Madleine w niebezpiecznej bliskości Avenue de Champs- Elysees i uliczki gwarem i winem płynące.

Paryż to antyteza Helsinek. nie wiem czy istnieją w Europie dwa inne miasta tak od siebie różne.od razu zaznaczam, że Warszawy nie uwzględniam w żadnych rankingach. to miasto, które przeżyło własną śmierć, ciągle nie wie, gdzie jego genius loci przebywa, w jakim schornieniu, w której świata stronie i pod jaką gwiazdą. szukania jej trzeba, ale sprzed czasu ran, które jeszcze nie są zabliźnione, w jakimś illud tempus, gdy żyła, a i ludzie tam żyli i wiedzieli jak to się robi. kiedyś ponoć była i taka Warszawa i taki czas.

Paryż to święto ruchome, Helsinki to dobra codzienność; Paryż jest jak piękna, kusząca dziwka, Helsinki zachowują się jak łagodna, dobra dziewczyna, której uroki odkrywa się z czasem. Paryż sprawia wrażenie (iluzja ta jest przepiękną), że leży u twoich stóp, tak, ciebie, przypadkowego przechodnia, który naprawdę niewiele znaczy, byle by był gotów płacić; Helsinki się nie narzucają, są nieśmiałe, podróżowanie po nich to odkrywanie ciała nieśmiałej kochanki podczas gdy Paryż krzyczy: tutaj! mocniej! głębiej! jeszcze! i gotów jest wziąć od ciebie wszystko. w tym mieście można się zgubić, nie tylko w sensie topograficznym. w Helsinkach za to można się odnaleźć.

boję się miasta własnego, ale zawsze istnieje ta możliwość by z wnętrza wyjść na ulicę, zatem wyjdę. może jeszcze dziś, by oswoić je na nowo i wypić zdrowie za te 750 lat. wszak każda okazja jest dobra. a powroty są ku temu sposobnością szczególną.

jestem. na chwilę.

nana. 

 

 

 

poniedziałek, 04 czerwca 2007, afikcja