Blog > Komentarze do wpisu
aurora b.
ag. pisała niedawno o wśniegowstąpieniu. ja pamiętam, że zrobiłam to raz i wiele bym dała, by był to rytuał.

było to w lutym, podczas kilkunastogodzinnej podróży do Laponii. pociągiem z Helsinek, zachodnią krawędzią Finlandii, tysiąc kilometrów na północ. daleko za koło podbiegunowe.

Finowie znają piętnaście słów określających śnieg. ich powściągliwość zapewne nie pozwoliła im na więcej. podróżując przez Suomi zimą, zagłębiałam się w coraz to inny kolor, teksturę, konsystencję, kształt. pokonywałam kolejne stopnie wśniegowstąpienia. i wśniegowtajemniczenia.

śnieg otwierał i tworzył nowe przestrzenie. inną planetę. pustą, ale nie opuszczoną. nieskończenie powieloną, przy czym każda kolejna kopia nosiła ślady innej deformacji. boskie ksero.

przez kilka godzin w ekspresie "Aurora Borealis" słuchałam tylko Sigur Ros i kroiłam wzrokiem krajobraz za oknem. kilometrami. chciałam mieć tę przestrzeń w sobie; spokojną, połyskującą, późnopopołudniową płachtę odbijającą się w chmurach. wtedy może czułabym się kompletna. był tam zaczątek nowych rzeczywistości. nauczka, że nie zawsze to, co wilgotne, parne oraz ciepłe ma taką siłę.

zapach śniegu to jak zapach wspomnień. nie do opisania. dla mnie śnieg pachnie zamrożonym lasem, sauną i "euphorią" calvina kleina. do dziś.

 

 

Sigur Ros 'Flugufrelsarinn'

piątek, 16 listopada 2007, afikcja
Komentarze
2007/11/16 12:35:27
co tam będe - jak zwykle ślicznie napsiałaś:)
-
Gość: nana., 134-pra-6.acn.waw.pl
2007/11/17 02:22:45
dzięki. za ten mały "impuls" też :)